„Prace nad Kodeksem Wyborczym trwały trzy lata”

  • 14 lipca 2011 r.
„Prace nad Kodeksem Wyborczym trwały trzy lata”

Sławomir Nowak odniósł się w ten sposób do sprawy nowego Kodeksu wyborczego, którym zajmuje się dziś Trybunał Konstytucyjny. PiS który złożył skargę do Trybunału w tej sprawie uważa, że jednomandatowe okręgi do Senatu, zakaz spotów, billboardów i płatnych reklam wyborczych, a także dwudniowe wybory są sprzeczne z Konstytucją. - Trybunał Konstytucyjny jest najwyższą władzą konstytucyjną w Polsce, jeśli więc uzna skargi PiS dotyczące Kodeksu wyborczego za zasadne, uśmierca w ten sposób ustawę. Uwaga prof. Łętowskiej, że w „Polsce obowiązuje brak szacunku dla prawa i rządzących” jest uwagą generalną i rzeczywiście musimy pracować nad procesem legislacyjnym. Nad nowym Kodeksem wyborczym pracowali jednak wybitni profesjonaliści, prawnicy. To ustawa, która zbiera wszystkie ordynacje w jednym dokumencie. My, jako obywatele mamy prawo wiedzieć, jak się rządzi polska demokracja – mówił minister Nowak.

Sławomir Nowak odpierał zarzuty, jakoby zmiana Kodeksu wyborczego tuż przed wyborami parlamentarnymi miała na celu pogrążenie którejś partii. – Z tego co wiem, termin wejścia w życie ustawy jest zabezpieczony, czyli weszłaby ona w życie 6 miesięcy przed pierwszą czynnością wyborczą. Tu nie ma żadnych zmian, które mogłyby ułatwić życie jakiejkolwiek opcji politycznej. A wcześniej do takich ułatwień dochodziło – mówił Nowak i podkreślał: – Te zmiany mają ułatwić Polakom partycypację w wyborach.

Sławomir Nowak skomentował także sprawę dotyczącą ułaskawienia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego wspólnika Marcina Dubieneckiego, Adama S. – W tym przypadku wszystko powinno być transparentne, jasne, ludzie powinni mieć pewność, że tu nie ma mętnej wody. Ostrze tej kontroli nie było skierowane przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. Czuję się zażenowany odpowiadając na tego rodzaju zarzuty. Nie do pomyślenia jest jednak, by ginęły dokumenty, na podstawie których prezydent Kaczyński podejmował decyzję – mówił na antenie TVP Info Sławomir Nowak.

Minister przyznał, że w tym przypadku sprawa jest szczególnie delikatna. – Mamy tu do czynienia z wrażliwym kontekstem, chodzi bowiem o wspólnika męża córki prezydenta. Jeśli Lech Kaczyński podejmował tak niewiele decyzji na temat ułaskawień, to tym bardziej powinien mieć do dyspozycji wszelkie dokumenty, na podstawie których wydał decyzję o ułaskawieniu – powiedział Nowak.

W Poranku TVP Info Sławomir Nowak wypowiedział się także na temat decyzji Bronisława Komorowskiego o przyjęciu sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, mimo, że wcześniej i Sejm i Senat je odrzuciły. – Nie doszukiwałbym się szczególnych uwarunkowań dotyczących decyzji prezydenta w sprawie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ustawa daje takie kompetencje prezydentowi, a prezydent po prostu z nich skorzystał. W związku z tym prezydent wziął na siebie odpowiedzialność za tę decyzję. Uważał, że przed wyborami w mediach przyda się stabilizacja, której tak długo nie było – wyjaśniał prezydencki minister.

Na koniec Sławomir Nowak przyznał, że „nie jest apolitycznym urzędnikiem”. – Jestem szefem PO na Pomorzu. Nawet pracując w Kancelarii Prezydenta trudno ukrywać swoje sympatie polityczne. Swoje poglądy, swoją funkcję oddzielam od takich sytuacji, które mogłyby stawiać prezydenta w niewygodnym kontekście – zapewniał Sławomir Nowak. I dodał: – Będę startował w wyborach parlamentarnych, więc wyborcy zdecydują o moim losie